Dziś podzielę się kilkoma doświadczeniami z kiszeniem sałaty.
Pierwszy raz kisiłam sałatę latem 2016 roku - były to dwa zielone, wierzchnie liście sałaty masłowej dodane do mieszanej kiszonki warzywnej. O ile cała kiszonka sfermentowała prawidłowo i była wyraźnie kwaśna, to sama sałata mnie nie zachwyciła - może dlatego, że w ogóle nie przepadam za sałatą masłową. Wyszła z dość wyraźną goryczką, a liście pod ciężarem innych warzyw zwiędły i nie prezentowały się zbyt apetycznie.
Do eksperymentu z sałatą lodową namówiła mnie na jednej imprezie dawno nie widziana koleżanka. Kisi ona sałatę lodową tak jak ogórki małosolne - krótka, trzydniowa fermentacja. Postanowiłam spróbować, a w kolejnej turze rozszerzyłam eksperyment o sałatę rzymską.
