niedziela, 30 lipca 2017

Po prostu ogórki

Ktoś mógłby pomyśleć, przeglądając bloga, że w ogóle nie robimy ogórków. Tymczasem małosolne lub kiszone ogórki stanowią chyba połowę wszystkich kiszonek, które nastawiamy latem. Uwielbiam ogórki!

Małosolne - czyli kiszone krótko, z małą ilością soli - nazwa nie jest w końcu przypadkowa. Kiszone - gdy zostawimy je na dłużej (ale soli wcale nie musi być więcej). Granica między jednymi i drugimi jest dla mnie płynna, tak jak fermentacja jest procesem ciągłym.


Wśród moich znajomych toczą się burzliwe dyskusje, które lepsze i po ilu dniach ogórek ma optymalne cechy kulinarne.

Są tacy, którzy łowią ogórki już na drugi dzień od nastawienia. Inni czekają 3 dni. Ja najbardziej lubię takie po tygodniu, więc już właściwie kiszone i dla niektórych - zbyt kwaśne.

Jedni zalewają wrzątkiem, inni chłodną wodą (to ja). Jedni dają mnóstwo chrzanu, inni w ogóle (sama daję bardzo rzadko). Raz daję świeże łodygi i baldachy kopru, a jeśli mi brakuje - to suszone. Jeśli i tych nie mam - to po prostu nasiona kopru, które są dostępne cały rok i trzymam je w słoiczku na półce z przyprawami. Lubię dużo czosnku. A jak mam okazję, dodaję liście porzeczki. Czasem też liść laurowy, ziele angielskie lub gorczycę.

A Wy jakie ogórki lubicie najbardziej?

4 komentarze:

  1. Ja lubię takie tygodniowe ,chociaż przy dzisiejszej temp.to dobre są dla mnie już 4 dnia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem fanką wersji porządnie czosnkowej. Przy okazji pochwalę się pierwszą kiszącą się jeszcze, ale już smaczną marchewką; i pochwalę Cię, dziękując za bloga -- to dzięki Tobie przejrzałam na oczy i zaczęłam kisić buraki, seler i grykę. ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszą mnie takie głosy! Dziękuję i powodzenia!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz!