niedziela, 15 października 2017

Kiszone grzyby: prawdziwki, koźlarze, podgrzybki...

Na zdjęciu obok jeszcze jeden słoik grzybów, które ukisiliśmy tej jesieni. Przygotowane są prawie identycznie, jak te podgrzybki. Prawie - bo po obgotowaniu grzybów zapomniałam je zahartować w zimnej wodzie.


Efekt - grzyby są o wiele bardziej kleiste. Do kiszenia użyliśmy w ogóle dość sporych kapeluszy, więc pokroiliśmy je najpierw na mniejsze kawałki. To także może mieć wpływ na kleistość grzybów. Mimo nieciekawego wyglądu są bardzo smaczne i zachwycają się nimi różne osoby. Najczęstszy komentarz: „Jak grzybki w occie, tylko bez octu”. Coś w tym jest - są kwaśne, słone, dość jędrne, śluzowate. Dodatek listków bobkowych, ziela angielskiego i pieprzu dopełnia ich smaku. Podobnie jak do przygotowanych wcześniej małych kapeluszy podgrzybków, nie było tu konieczności dolewania solanki - po zasoleniu grzyby puściły tak dużo własnego soku, że przykrył kiszonkę i odciął dostęp powietrza.

Jesień jest trochę szalona - dziś było około 20°C i znaleźliśmy jeszcze trochę grzybów, więc ciągle macie szansę nastawić tego rodzaju kiszonkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i komentarz!